OZE to szansa na nowe miejsca pracy

dodano: 2019-09-15 20:24 | aktualizacja: 2019-09-16 13:21
autor: Janusz Sulisz | źródło: Interia.pl/Renewable Energy Agency

Wiatrak_Karwice_16_1_360px.jpg Rozwój technologii opartych o OZE (odnawialne źródła energii) to szansa na nowe miejsca pracy. Na koniec zeszłego roku w sektorze na całym świecie zatrudnionych było 11 mln ludzi - szacuje International Renewable Energy Agency. W Polsce liczba pracowników branży może wkrótce wyraźnie wzrosnąć, a to za sprawą zapowiadanego rozwoju farm wiatrowych na Bałtyku. Póki co mamy boom na instalatorów paneli fotowoltaicznych.
 


wiatraki_krosno_solarkurier_760px.jpg


Kwestie związane z ochroną klimatu zyskują na znaczeniu. Stają się nieodłączną częścią debaty politycznej. Nic dziwnego - emitujemy na potęgę CO2, wywołując zmiany klimatyczne, wrzucamy do mórz i oceanów tony plastiku, toniemy w śmieciach, oddychamy smogiem, zatruwamy siebie i nasze otoczenie. Przyszedł czas na wprowadzenie zmian, a jednym z rozwiązań ma być promowanie odnawialnych źródeł energii.

Zmiana podejścia oznacza nowe rozłożenie akcentów, również w obszarze zatrudnienia. Przewiduje się, że przemysł energii odnawialnej będzie powoli przejmował pracowników z tradycyjnych sektorów opartych na paliwach kopalnych.

Chiny w czołówce
W 2018 r. liczba zatrudnionych w OZE zwiększyła się o blisko 7 proc. (z 10,3 mln rok wcześniej). Jak podaje International Renewable Energy Agency (IRENA), aż 39 proc. miejsc pracy znajduje się w Chinach. Istotnymi rynkami są też Stany Zjednoczone i Unia Europejska.

Oczywiście kwestia zatrudnienia jest zróżnicowana w zależności od poziomu rozwoju kraju. W Stanach Zjednoczonych czy w UE procesy są zautomatyzowane, z kolei w Azji czy Ameryce Łacińskiej w większym stopniu nacisk jest położony na pracę rąk ludzkich.

IRENA zwraca uwagę, że sektor OZE jest o wiele bardziej otwarty na kobiety niż tradycyjny przemysł. Panie stanowią tu 32 proc. pracowników, podczas gdy w segmencie naftowo-gazowym było to 22 proc. Wynika to z tego, że przemysł  oparty o zieloną energię jest bardziej multidyscyplinarny.

Największym pracodawcą jest sektor fotowoltaiczny, gdzie zatrudniona jest jedna trzecia pracowników sektora OZE: 3,6 mln ludzi. Prym wiedzie Azja z 3 mln zatrudnionych, którzy stanowią aż 85 proc. ogółu pracowników w tym obszarze. Przy czym aż 2,2 mln przypada na głównego producenta urządzeń fotowoltaicznych, czyli Chiny. Dalej są Ameryka Północna (6,4 proc.), Afryka (3,9 proc.), Europa (3,2 proc.).

Zatrudnienie w sektorze PV wzrosło w ostatnim roku Indiach, Azji Południowo-Wschodniej i Brazylii. Coraz aktywniej w tym obszarze działają kraje Ameryki Łacińskiej, a to za sprawą rosnącego popytu na instalacje solarne w regionie.

Zaraz za sektorem PV znajduje się obszar bioenergii, który zatrudnia blisko 3,2 mln ludzi. Dalej są już elektrownie wodne (2,1 mln pracowników, z czego trzy czwarte zajmuje się eksploatacją i konserwacją) i energetyka wiatrowa ( 1,2 mln).

W przypadku energetyki wiatrowej wciąż dominują projekty lądowe. Na około 540 GW mocy z wiatraków na lądzie przypada 23 GW w projektach morskich. Jednak farmy budowane na morzu zyskują na znaczeniu. W zeszłym roku w projekty offshorowe zainwestowano blisko 26 mld dol. Bardzo duże wydatki w tym obszarze poniosły Chiny: aż 11,4 mld dol. Dla porównania - wartość projektów europejskich wyniosła 3,3 mld dol.

Morskie farmy wiatrowe impulsem dla gospodarki
Budowa morskich farm wiatrowych wymaga większego nakładu pracy niż w przypadku farm lądowych. Ich budowa jest też droższa. Ale z drugiej strony są bardziej wydajne, na co wpływ ma większa wietrzność na morzu. Nie zaburzają też krajobrazu i są mniej uciążliwe dla otoczenia niż wiatraki na lądzie.

Dużą nadzieję z budową wiatraków na lądzie wiąże Polska. Ma to być impuls gospodarczy dla kraju. Mówi się o powstaniu nowej gałęzi gospodarki będącej szansą na rozwój wielu tradycyjnych sektorów przemysłu w nowym, innowacyjnym wydaniu.

W projekcie Polityki Energetycznej Państwa założono, że do 2040 roku zbudujemy na Bałtyku farmy o mocy ok. 10 GW. Założeniem jest, by jak największy był udział krajowych podmiotów, jeśli chodzi o dostawę komponentów, czy usługi. Eksperci wskazują, że może on wynieść od 50 do nawet 80 proc. To oznaczałoby duże wsparcie dla krajowego rynku pracy.

Oczywiście ustawowe nakazanie realizowania dostaw od lokalnych producentów jest niemożliwe ze względu na ochronę konkurencji rynkowej. Funkcjonujemy w ramach otwartego rynku europejskiego, który nie dopuszcza do preferowania konkretnych firm. Ale można skorzystać z doświadczeń innych krajów, które przetarły już ścieżkę w tym obszarze, jak np. Wielka Brytania. Tam obowiązuje porozumienie z gatunku "soft power". Obliguje się inwestora do przedstawiania deklaracji dotyczących uwzględniania w łańcuchu dostaw przedsiębiorstw z rynku lokalnego. Brytyjski rząd wysyła do inwestorów sygnał, jakie ma oczekiwania w tym zakresie, a oni się do tego stosują.

Wyliczenia ekspertów, przytaczane przez Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej, wskazują, że zainstalowanie morskich farm wiatrowych o mocy 6 GW stworzyłoby 77 tys. miejsc pracy w całej Polsce, generując ok. 60 mld zł wartości dodanej do PKB i 15 mld zł wpływów z tytułu podatków CIT i VAT do 2030 roku.

Energia ze słońca w modzie
Póki co boom na pracowników w Polsce widoczny jest w sektorze fotowoltaicznym. Coraz chętniej budujemy mikroinstalacje. Ich liczba wzrosła z ok. 16 tys. w 2016 roku do ok. 85,6 tys. w pierwszym kwartale 2019 r.

Jak informuje minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz, w 2019 roku Polska może uplasować się na 4. miejscu w Unii Europejskiej pod względem rocznych przyrostów nowych mocy w PV. Zainteresowanie rynkiem jest na tyle duże, że brakuje instalatorów. Zdarza się, że stawki za montaż w Polsce przewyższają nawet stawki u zachodnich sąsiadów. To pokazuje potencjał tego rynku.

Ostatnio podczas forum ekonomicznego w Krynicy minister energii Krzysztof Tchórzewski informował, że przed Polską stoi kolejne wyzwanie - budowa kilku tysięcy biogazowni. - Ten temat musi być rozruszany - zapewniał.

Promowanie OZE wymaga stymulacji ze strony rządu, przede wszystkim w postaci przejrzystych przepisów prawnych, które wesprą rozwój inwestycji. Organizacje branżowe podkreślają, że rodzi się nowy rynek, istotny nie tylko  punktu widzenia czysto biznesowego, ale też społecznego. Miejsca pracy w sektorze zielonej energii to szansa dla zatrudnionych w tradycyjnej energetyce opartej na węglu, od której będziemy powoli odchodzić, a także dla samego sektora węglowego. Potencjał jest duży. Czy go wykorzystamy - czas pokaże

Źródło: polska2041.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.




Więcej z kategorii Raporty i analizy
Informacje
reklama
reklama
HOLLEX.PL - Twój sklep internetowy

Odbiornik AB CryptoBox 752HD Combo

Odbiornik HD Combo - następca najbardziej udanych odbiorników satelitarnych producenta...

325 zł Więcej...

nc+ telewizja na kartę + moduł CI+

Oferta „nc+ telewizja na kartę z Pakietem Start+” z modułem...

199 zł Więcej...

Antena Fuba DAA 850 grafit

Fuba DAA 850 to profesjonalna, włoska antena offsetowa. Łatwa w...

429 zł Więcej...